• Register

Developed in conjunction with Ext-Joom.com

      
      
 
Burmistrz informując, że na oświatę Bogatynia przeznacza połowę budżetu, choć w rzeczywistości przeznacza jedną czwartą, podważył wiarygodność swojego wyborczego przesłania.
 
 
Jerzy Stachyra na profilu FB swojego komitetu ostrzegł pracowników obsługi i administracji w oświacie, aby nie ufali obietnicom w sprawie podwyżek, które mieliby otrzymać.
 
 
W książeczce, która trafiła do bogatyńskich domów, burmistrz informuje, iż gmina przeznacza na oświatę 50% budżetu. To gruba pomyłka – trudno rządzić gminą nie znając wydatków.
 
 
Powyższe zdjęcie zostało wykonane 18 października na rogu ulic Styki i Zamoyskiego w Bogatyni – 100 metrów od siedziby Straży Miejskiej i blisko domu, gdzie mieszka burmistrz.
 
 
Już się martwiliśmy, że przed wyborami urząd nie zdąży wydać kolorowej książeczki z bajeczkami – ale jest. Trafiła wreszcie do skrzynek pocztowych, żeby nie powiedzieć pod strzechy.
 
 
Władze samorządowe mają mnóstwo sposobów, które pozwalają wpływać na opinię publiczną. Z tego powodu mieszkańcy nie zawsze wiedzą, w jakim stanie jest faktycznie gmina.
 
 
Oceniając dwunastoletnią epokę rządów obecnego burmistrza nie zaszkodzi mieć na uwadze, że poprzednie władze Bogatyni miały na koncie całkiem sporo osiągnięć.
 
 
Nieco obraźliwie i lekceważąco wobec innych kandydatów zabrzmiały słowa obecnego burmistrza, który na antenie ArtRadia określił kampanię wyborczą jako „ściemę”.
 
czwartek, 26 kwiecień 2018 18:16

Samorząd odcina się od ekologów

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Na stronie internetowej bogatyńskiego UMiG ukazało się oświadczenie „Samorządu Bogatyni” w sprawie działań stowarzyszenia ekologicznego EKO-UNIA, krytyczne wobec ekologów.

Według oświadczenia mieszkańcy gminy „doświadczają dezinformacji o stanie środowiska i jakości powietrza w naszej gminie”. Służyć one mają „manipulacji i partykularnym interesom niektórych osób ściśle powiązanych ze sobą”, jak też atakowi na kopalnię, elektrownię oraz samorząd w celu ich skonfliktowania.

W oświadczeniu pada pytanie, czy działalność stowarzyszenia EKO-UNIA, które w ostatnim uaktywniło swoją działalność na obszarze gminy Bogatynia i powiatu zgorzeleckiego „ma przejrzyste podłoże?”. Pojawia się też stwierdzenie, że tematyka ochrony środowiska „jest dziś narzędziem w rękach osób, które nie chcą obiektywnie spojrzeć na problem i go rozwiązać”.

Krytycznie odnosi się oświadczenie do planowanej w Bogatyni konferencji na temat ochrony środowiska, oceniając, że działania EKO-UNII to „bicie piany”, które niczemu nie służy. Informacje podawane przez stowarzyszenie uznano za wybiórcze, mające na celu „walkę z turoszowskim kombinatem”, co może prowadzić do utrudnienia jego działalności. Mówiąc o przedsięwzięciach podejmowanych na rzecz ochrony środowiska oraz oceniając działania ekologów jako szkalowanie regionu, zakładów i władz gminy „Samorząd Bogatyni odcina się od spotkania organizowanego przez stowarzyszenie EKO-UNIA i mimo zaproszenia nie weźmie udziału w tych działaniach”.

Ze swojej strony zaznaczmy, że oświadczenie jest bardzo emocjonalne, ale nie podjęto w nim próby merytorycznego podejścia do sygnalizowanych zjawisk. Choćby do informacji, która ukazała się w marcu na stronie internetowej EKO-UNII: „Miasto i gmina Bogatynia jest kwalifikowana przez Wojewódzką Inspekcję Ochrony Środowiska (WIOŚ) jako jedna z 4 gmin w strefie dolnośląskiej, na terenie której wykazano wystąpienie obszarów przekroczeń średniorocznego poziomu dopuszczalnego pyłu zawieszonego PM10”.

Z kolei Dolnośląski Alarm Smogowy przekonuje (na podstawie pomiarów w Zatoniu z 2015 i 2017 roku), że przekroczenia dopuszczalnych norm występują często w sezonie pozagrzewczym – głównym źródłem emisji pyłów ma być KWB Turów (wyrobisko górnicze, zasobnik buforowy, sortownia węgla, plac węglowy oraz droga węglowa). Czy zatem słusznie robi samorząd, ignorując zaproszenie ekologów? Niezależnie od motywacji, jakie kierują ekologami lub władzą, tylko w rzetelnej dyskusji można ustalić rzeczywistą skalę zagrożeń. I wspomóc działania służące ochronie środowiska.

Czytany 471 razy

Biorą udział w konwersacji

  • Po pierwsze Grzmielewicz jest historykiem, więc nie wie, że za pył PM10 w Zatoniu odpowiada sortownia węgla i punkt sprzedaży a nie cała kopalnia. Elektrownia spala węgiel niesortowany, który przez sortownię nie jest odsiewany. Likwidacja sprzedaży węgla brunatnego (co na szczęście jest w planach obecnego rządu), jest ułamkiem dochodu z wydobycia. Nie będzie można sprzedawać brunatnego - sortownia nie będzie działać, a co za tym idzie także punkt sprzedaży. Po drugie dzięki eliminacji węgla brunatnego w Markocicach będzie można przejść się bez wdychania siarki i pyłów z kotłów. Po trzecie niech Grzmielewicz takim obrońcą kombinatu nie będzie, bo jakoś ostatnio jest z nim skłócony, a dzięki ich podatkom ma w kasie prawie 150 mln zł. Bez tych pieniędzy gmina upada.

Skomentuj

0
warunki użytkowania.
SmartNews.Com